• Wpisów:7
  • Średnio co: 154 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:42
  • Licznik odwiedzin:1 719 / 1236 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wybaczcie moja nie obecność,ale spokojnie juz jestem,a sytuacja zaczyna sie rozwijać... do usłyszenia (napisania)
 

 
Napisała do niego nastepnego dnia czy stało sie coś, czy zrobiła coś nie tak? Napisal jej "Zapytaj Patryka" (Patryk to jej kolega z klasy, który był w niej zakochany, ale dała mu kosza po czym zaczęła być z Kajtkiem. Nie odzywał sie do niej 2 miesiace, ale przeszło mu i wszystko wrocilo do normy) była zszokowana nie wiedziała o co chodzi, zapytała i tego najbardziej później żałowała. Dowiedziała sie, że koleżanka z klasy przez którą go poznała nagadała,że Zosia go zdradziła. Byla jego najlepsza przyjaciółka, a na przyjaciołach nigdy sie zawiódł tak jak na miłości. Uwierzył jej! Uwierzył przyjaciółce,a nie Zosi. Była zrozpaczona nie wiedziała co sie dzieje, nie wiedziała co robić,próbowała ratować ich zwiazek,wytłumaczyć się jakos. Nie widziała swiata poza nim był jej wsparciem, najlepszym przyjacielem, kochankiem, chlopakiem,wspólnie planowali przyszłość, a teraz? To wszystko zginęło. Nie dało sie tego uratować w jej głowie tworzyły się okropne scenariusze. Była sie że to on ja zdradził, że ona mu sie znudziła, że nie byla wystarczająco dobra. Obwiniała się o całą sytuacje. Miała wsparcie u wielu ludzi, ale wystarczyla by jej jedna... wlasnie ON. Nie dawala sobie rady. Pare razy spotkała go później i kazde to spotkanie kończyło sie ponownym załamaniem. Przez pół roku płakała w poduszke szukajac odpowiedzi dlaczego wtddy jej przyjaciel zaprosił ją na imprezę na której był Kajtek. Postanowili porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Cieszyła się kiedy ja przeprosił powiedział dlaczego Uwierzył "przyjaciółce" (kiedy dowiedział się, że to było kłamstwo zerwał z nią kontakt) oboje byli wstawieni, kiedy skonczyli rozmawiać zaczeli sie całować, ona wiedziała jak to sie dla niej skończy wiedziała, że znów bedzie cierpiała, ale nie mogła się powstrzymać, chciała jeszcze raz poczuć jego dotyk,jego bliskosc przytulić go, poczuć jak delikatnie muska jej szyje ustami. Znowu przez chwile poczula sie szczesliwa. Tozmawiali o powrocie do siebie o tym jacy byli szczesliwi. Nastepnego dnia okazało sie ze jest mały problem Kajtek nic nie pamiętał....
 

 
Przez cały tydzień prawie nie mieli ze sobą kontaktu. Przed południem od odsypiał noc a ona była w szkole, potem on dojeżdżał do szkoły na ostatnie 2/3 lekcje i pędem wracał do domu, żeby cokolwiek zjeść przed próbą i szedł na próbę na której siedział do 1/2 nad ranem. Oczywiście nie mógł na próbie pisać więc kończyło się na 3 może 4 SMSach dziennie. Bardzo ją to bolało. Gdy już było po bierzmowaniu liczyła na to, że wszystko się zmieni, że znowu będzie tylko jej. Dzień po bierzmowaniu Zosia dowiedziała się o pewnych incydentach z przeszłości chłopaka. Poczuła się oszukana, całą złość skumulowaną w niej wybuchła kiedy dostała kolejną 1 z angielskiego co świadczyło o tym, że jest zagrożona. Wpadła w histerie, pani wypuściła ją z koleżanką do toalety porozmawiały chwile i wróciła na lekcje. Nauczycielka poprosiła dziewczynę, aby została po lekcjach. Porozmawiała z nią o jej ocenach i o tym dlaczego płakała. Anglistka stwierdziła, że dziewczyna nie powinna się tym przejmować ponieważ to jego przeszłość i jeśli nie chce jej o tym mówić to widać ma jakieś powody. Nie powinna również robić mu o to spiny jedynie powiedzieć o tym, że wie o całym zajściu. Jak usłyszała tak zrobiła. Następnego dnia pojechała do chłopaka i powiedziała mu, że wie. Kajtek lekko się zdenerwował, wziął gitarę i zaczął grać po godzinie wrońcu się do niej odezwał przeprosił i powiedział, ze narzazie nie chce o tym rozmawiać. Czuła że jest szczęśliwa jak nigdy. Następnego dnia (w niedziele) odpisywał jej jakoś oschle napisała do niego po prostu "Kocham Cię<3 " i już nie otrzymała odpowiedzi...
 

 
Spotykali się prawie codziennie, pisali ze sobą w każdej wolnej chwili. Zosia nie widziała świata poza nim, ale jednocześnie bała się, że to wszystko jest zbyt idealne, bała się tego bardzo, bała się najbardziej, że go straci. Był jej największym szczęściem. Dawał jej radość samą swoją obecnością, przy nim nie potrafiła być smutną. Jeździli na spotkania do różnych parafii. Kajtek grał w zespole parafialnym więc Zosia chodziła na wszystkie msze, które obstawiali, aby chociaż go "pooglądać" i przytulić. Poświęcała dla niego bardzo dużo. Zawaliła szkołę, kończąc pierwszy semestr liceum z dwoma zagrożeniami, ale uważała że są rzeczy ważne i ważniejsze, a dla niej najważniejszy był on. Chciała mieć go tylko dla siebie i w sumie tak było... do czasu. Po pewnym czasie zespół chłopaka miał ok. 3 miesięczną przerwę. Nie mieli prób, nie grali na mszach, więc mógł poświęcać jej więcej czasu. Niestety wraz z rozpoczęciem Wielkiego Postu zespół wznowił działalność, a chłopak znów poświęcał mu wiele czasu. Momentami czuła się postawiona na drugim miejscy bo ważniejsza była próba niż spotkanie z nią. Mimo to kochała go nadal tak mocno a nawet mocniej niż na początku. W parafii w której grał Kajtek bierzmowanie miała mieć kuzynka Zosi, miało ono się odbyć pod koniec maja, natomiast z wielu przyczyn zostało przeniesione na wcześniejszy termin. Pod koniec marca gdy już mieli wychodzić od niego z domu na koncert zadzwoniła do niej kuzynka, że bierzmowanie odbędzie się za równy tydzień i czy chciałaby zostać jej świadkiem zdziwiona całym zajściem oczywiście się zgodziła i zaraz poinformowała o wszystkim chłopaka. Nie wiedząc o co chodzi udali się do kościoła, na koncert, na którym mieli się spotkać z jego zespołem i dowiedzieć się o co chodzi. Okazało się , że zespół ma tydzień na przygotowanie aranżacji całego bierzmowania i samych bierzmowanych do śpiewania. Zosia wiedziała, że to będzie tydzień kiedy chłopak będzie całkowicie wyłączony z życia. Wcale się nie myliła...
 

 
Zaczęli powoli ze sobą pisać, pisali coraz więcej, coraz lepiej się poznając. Pewnego dnia stwierdzili,ze ich życia są monotonne i przydałoby się coś zmienić, zrobić coś "szalonego",ale przecież nie widzieli się od pierwszego spotkania w kościele. Postanowili się umówić. Spotkali się na starówce i spacerowali dłuższy czas zatraceni w rozmowie. Dziewczyna była bardzo szczęśliwa. Mimo tak krótkiej znajomości czuła ze może mu zaufać, ze to może być coś więcej niż tylko przelotna znajomość. Może po prostu chciała tak czuć, potrzebowała bliskości, kogoś kto będzie ja kochał i o nie dbał, dla kogo będzie najważniejsza. Chłopak wraz ze swoim przyjacielem, który był również jej przyjacielem, postanowili dla zabawy ustawić sobie z nią status związku na Facebooku i zobaczyć kogo wybierze. Zosi (bo tak ma na imię ta dziewczyna) pokazał się tylko status Kajtka (naszego bohatera poznanego w kościele) wiec postanowiła go zaakceptować. Domyślała się ze może być w tym jakiś haczyk wiec zaraz do niego napisała lecz ten nie chciał nic powiedzieć. Powiedział tylko, ze od teraz jest jego dziewczyna. W sumie trochę się ucieszyła, następnego dnia zapytała koleżankę z klasy czy wie coś może na ten temat a ta powiedział jej tylko "no jak to co od wczoraj jesteś jego dziewczyna". Zdziwiona odpowiedzią nie drążąc tematu zajęła się swoimi sprawami. Po szkole spotkała się z chłopakiem i udali się na spacer. Świetnie bawili się w swoim towarzystwie nie czując upływu czasu. Odprowadził Zosie na autobus i już 3 minuty po odjeździe wysłał SMSa z podziękowaniem za wspólnie spędzony czas. Od tego czasu spotykali się już codziennie...
  • awatar Life and everything: @Małe i duże marzenia: Właśnie czytałam Twojego bloga, naprawdę bardzo fajny ;) Spokojnie, spokojnie historia jest jeszcze dłuuuuga ;)
  • awatar Małe i duże marzenia: Też piszę opowiadania, ale ja dla spełniania marzeń. Po prostu sprawia mi to przyjemność. Jakbyś chciała to wpadnij. Chociaż pewnie nie będziesz mieć czasu :D W tej części ładniej jest napisane. Chodzi mi o zdania itd :D Treść wspaniała jak w poprzedniej części. Czekam na kolejną!
  • awatar Słodziutka *.*: Świetny blog, zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No wiec zacznijmy od początku...
Miała może 16 lat, była zwykłą niepozorną dziewczyna,która nie miała zbyt wielu przyjaciół, a jednak nie czoła się z tym tak bardzo źle, nie bardzo lubiła swoja klasę (głównie za plotkę o rzekomym romansie z wychowawca), niestety ze wzajemnością, wiec kiedy nadszedł koniec szkoły bardzo się cieszyła, zaczęły się wakacje, najpierw obóz, który minął bez większych sensacji, potem wyjazd na działkę z najlepsza przyjaciółka, spędziły tam cały tydzień, chodziły na spacery do lasu, nad jezioro, grały w rożne gry dla zabicia wieczornej nudy, lub porostu oglądały filmy.Przed ostatniego dnia nad jeziorem poznały dwóch chłopaków jako ze obie były nie dawno po zerwaniu stwierdziły ze mogą z nimi poflirtować, okazało się ze chłopcy są starsi i następnego dnia musza iść do pracy wiec nie mogli spędzić razem dużo czasu, ale umówili się na następny dzień. Jak się umówili tak się stało spędzili razem bardzo przyjemny wieczór. Po powrocie do domu dziewczyny nie urwały z nimi kontaktu, wręcz przeciwnie mimo dużej odległości jaka ich dzieliła parę razy się spotkali i obie miały nowych chłopaków. Niestety związek naszej bohaterki skończył się niecały miesiąc później ponieważ ukochany (jak wtedy myślała) zdradził ja ze swoja byłą do której nie długo potem wrócił. Dziewczyna przepłakała cala noc jak tylko się dowiedziała o zajściu,ale stwierdziła ze nie jest on wart jej łez i zaczęła następny dzień z uśmiechem, co pomogło jej w szybkim zapomnieniu o całej sprawie. Niedługo potem związek jej przyjaciółki również się rozpadł. Dziewczyny zaczęły szkole średnią (niestety każda inna ) to był nowy etap w ich życiu, nie było im trudno zaaklimatyzować się w nowych klasach wiec rozłąka nie doskwierała im aż tak bardzo. Dziewczynie o której opowiadam od początku spodobał się kolega z klasy z którym złapała dobry kontakt, postanowili ze będą się przyjaźnić bo nie chcą komplikować ich relacji, niestety chłopak zakochał się w niej bez pamięci. Koleżanka z klasy, która była bardzo wierząca zaprosiła ja na pewnego rodzaju religijne spotkanie gdzie miała poznać jej przyjaciela, o którym bardzo dużo słyszała i wydawał się bardzo intrygującą postacią. Koleżanka powiedziała jej tylko "Jeśli chcesz to jest do wzięcia". Gdy tylko go poznała odrazu się dogadali śpiewali razem i tańczyli przez cały wieczór uwielbiając przy tym Jezusa wraz z setkami innych młodych ludzi, z którymi tam byli. Na tym spotkaniu dziewczyna,która od małego była prowadzona do kościoła, chodziła do niego bo to tradycja, bo tak trzeba, przyjęła bierzmowanie bo wszyscy przyjęli, na tym własnie spotkaniu uwierzyła w Boga, uwierzyła w jego obecność, czoła jego obecność w trakcie adoracji płakała jak male dziecko, nie potrafiła tego wytłumaczyć bo sama tego nie rozumiała, po prostu czuła się wyzwolona, czuła ze mimo wszystko Bóg się nią opiekuje, ze jest przy niej. To dało jej naprawdę wiele siły no i poznała wspaniałego chłopaka. cdn...
  • awatar Life and everything: @Małe i duże marzenia: Postaram się składać krótsze zdania ;) niestety problemy z ortografią mogą wystąpić przez moją dysortografię (tak wiem to nie wytłumaczenie), ale staram się ;) Ciesze się, że historia się podoba ;)
  • awatar Małe i duże marzenia: Tak jak napisałaś w 1 wpisie to dla siebie robisz i chcesz poprawić pisanie. Piszesz na długie zdania. 2 razy popełniłaś błąd z tym samym wyrazem przykład: "czoła jego obecność" czuła piszemy przez "u". PS. to nie hejt lubię szczerość od innych wręcz od nich jej oczekuje i staram się dać innym to samo :* a historia bardzo piękna i wciągająca :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć, wakacje dobiegają końca, a ja postanowiłam, ze czas zacząć coś robić ze swoim życiem. Za 9 miesięcy będę w trakcie pisania matur wiec czas najwyższy, aby zacząć ćwiczyć pisanie bo to nigdy nie było moja najlepsza strona, a maturę trzeba zdać. Wymyśliłam wiec ze założę w tym celu bloga, istnieje on już parę dni, lecz nie wiedziałam co mogę tu napisać,ale wymyśliłam, opowiem wam pewna historie, która zdarzyła się naprawdę i kosztowała wielu ludzi sporo smutków i łez, ale w sumie chyba zakończyła się happy endem, chociaż nie wiem czy już się zakończyła. Mam nadzieje,ze nie będę za bardzo zanudza, chociaż nie robię tego dla "fejmu" nie zależy mi za bardzo na milionie odsłon, robię to głównie dla siebie. Wiec jak ktoś ma ochotę poczytać to zapraszam,ostrzegam ta historia będzie dłuuuuga (to wszystko dzieje się już prawie 2 lata ) wiec będzie w częściach. Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›